logo
logo

Durmitor na dwóch kółkach

Czasem tak bywa na wyprawie, że nie chce się ruszyć czterech liter i jechać dalej w drogę. Na polu namiotowym w Pluzine czas płynął bardzo wolno. Wypad do sklepu, ładowanie wszystkiego co się da i totalna okupacja wszystkich dostępnych wtyczek. Gęste chmury nadchodziły od strony Bośni i Hercegowiny, ale my jednak postanowiliśmy wyruszyć w dalszą drogę. Przed nami długi podjazd do osady Trsa. Po przejechaniu mostu na jeziorze Pivsko droga wgryza się w pionowe ściany kanionu. Trawersy, serpentyny i tunele nie mają końca. Nachylenie nie daje nam odpocząć, ale zza każdego zakrętu podziwiamy coraz to piękniejszą panoramę. Ułatwia to pokonywanie trudnych kilometrów. Co chwilę zatrzymujemy się, podziwiamy widoki i robimy zdjęcia. Chmury zaczynają gęstnieć i szarzeć. W oddali słychać pierwsze oznaki burzy. Zaczyna lać deszcz. Na tym odcinku drogi jest tylko jedna wiatka i akurat znajdujemy się obok niej. Ocaleni ! Ale czy na pewno ? Wysokość już znaczna, wiatka taka jakby odsłonięta od wszystkiego i jej dach pokryty blachą. Idealny piorunochron. Postanawiamy przeczekać burzę w jednym z tuneli. W oddali słychać jak od pionowych skał odpadają jego fragmenty. 

Temperatura spadła o dobrych piętnaście stopni. Dookoła nas wylało się mleko. Gęsta mgła zmniejszyła widoczność do kilku metrów. Na zegarkach wskazówka pokazywała godzinę 17. Nie ma co jechać dalej. Altanka będzie naszą miejscówką noclegową. Z rozbiciem namiotu czekamy jednak do godzin wieczornych i był to strzał w dziesiątkę. Na małym parkingu obok nas podjeżdżają, w imprezowym nastroju, bośniacy. Zapewne popalali sobie to co u nas w kraju jest nielegalne. My nie zaczepiamy ich, a oni nas. Jest głośno, ale spokojnie i kulturalnie. W końcu nudzą się i odjeżdżają. Gęsta mgła opadła, a przez kanion przetaczają się ospale jej ostatnie kłęby. Idealna okazja na zdjęcia. Szybko robi się ciemno. Jemy kolację i idziemy spać. 

Rankiem znowu zrobiło się gorąco. Duchota wygoniła nas z namiotu. Zjedliśmy szybkie śniadanie i ruszyliśmy dalej w drogę. Dzisiejsze plany były jasne i klarowne - dojechać do Zabljaka, najwyżej położonej miejscowości w Czarnogórze i tam poszukać noclegu. Południowa droga przez Durmitor to równiusieńka nitka asfaltowa praktycznie z zerowym ruchem samochodów. Przez cały dzień minęło nas może kilka aut. Miłym zaskoczeniem było spotkanie pary rowerzystów z Polski i krótka pogawędka. Pozdrawiamy cieplutko 🙂 Kanion rzeki Pivsko już dawno zostawiliśmy za sobą. Widzimy go tylko czasami przy okazji oglądania widoków jako wielka pustka gdzieś na horyzoncie. Kilometry mijają powoli, za to czas jakby robił sobie z nas żarty i zasuwa jak szalony. Jemy obiad w cieniu drzewa i leniuchujemy dobrą godzinę. Nie ma się co spieszyć mając tak fantastyczny widok. Kilka kilometrów przed samą przełęczą jest idealny punkt widokowy na dolinę. Stara, drewniana ławeczka, na której robimy sobie zdjęcia. Niestety w środku dnia robi się ciemno. Czarne chmury nadchodzą znad Durmitoru strasząc nas swoim pomrukiwaniem.  

W osadzie Virak, kilka kilometrów przez Zabljakiem dopada nas burza na maksa. Leje, błyska się z każdej strony, a grzmoty walą jak z armaty. Bezpiecznie dojeżdżamy do miasteczka. W strugach deszczu staramy się znaleźć jakieś miejsce do przeczekania ulewy. Musieliśmy wyglądać na bardzo zagubionych po bo kilku sekundach podszedł do nas jakiś facet z propozycją noclegu u niego na kwaterze. Byliśmy cali mokrzy więc długo nas namawiać nie musiał. Trochę stargowaliśmy cenę i po chwili byliśmy już w suchym pomieszczeniu. 

R-14 to symbol tej wspaniałej drogi. Ma ok 60 km długości. Jest wyjątkowa ! Każdy jej kilometr to szerzące się panoramy i widoki. Równy asfalt ułatwia jej pokonanie. Tak naprawdę nie ma się co rozpisywać o jej walorach krajobrazowych. Wystarczy obejrzeć fotografię lub najlepiej samemu ją pokonać do czego szczerze zachęcamy

Na koniec może kilka słów o samym Parku Narodowym Durmitor. W 1980 r. został wpisany na listę światowego dziedzictwa kulturalnego i przyrodniczego UNESCO. Park to nie tylko samo pasmo gór, ale także znajdujący się na północy najgłębszy kanion Europy, dochodzący miejscami do 1300 m głębokości - kanion rzeki Tara. Najwyższym szczytem jest Bobotov Kuk o wysokości 2522 m npm. W sercu gór leży malownicze położone Czarne Jezioro do którego prowadzi asfaltowa droga, a dookoła można przejść się wyznaczonym szlakiem. Park zamieszkują rysie oraz niedźwiedzie.  

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *