logo
logo

BLOG

Durmitor na dwóch kółkach

Czasem tak bywa na wyprawie, że nie chce się ruszyć czterech liter i jechać dalej w drogę. Na polu namiotowym w Pluzine czas płynął bardzo wolno. Wypad do sklepu, ładowanie wszystkiego co się da i totalna okupacja wszystkich dostępnych wtyczek. Gęste chmury nadchodziły od strony Bośni i Hercegowiny, ale my jednak postanowiliśmy wyruszyć w dalszą drogę. Przed nami długi podjazd do osady Trsa. Po przejechaniu mostu na jeziorze Pivsko droga wgryza się w pionowe ściany kanionu. Trawersy, serpentyny i tunele

Pierwszy dzień w Rumunii

Jak wyobrażacie sobie Rumunię ? Jaka jest wasza pierwsza myśl o tym kraju ? Zapewne większość odpowie, że bieda, brud i ogólnie to już przecież trzeci świat. Spotykałem się z takimi stereotypami kiedy mówiłem że jadę do kraju Draculi. Wschodnia Słowacja mnie zdziwiła, raczej spodziewałem się czegoś innego, ale o tym kiedy indziej. Na Węgry byłem przygotowany i tutaj większego wow nie było. Za to Rumunia była jedną wielką niewiadomą i ten pierwszy dzień był dla nas bardzo ważny. Jaki

XXIII Wyścig Niepodległości Łódź

XXIII Rowerowy Wyścig Niepodległości przeszedł już do historii. Zamówiona pogoda dopisała dokładnie tak samo jak lista rowerzystów na starcie wszystkich kategorii. Był ogień, pot i łzy. Przemek dzień wcześniej pomagał ułożyć i oznakować trasę, a w dniu wyścigu stanął na starcie. Poszło średnio, ale w przyszłym roku będzie znacznie lepiej. Chcieliśmy pogratulować wszystkim zawodnikom i zapraszamy do galerii zdjęć z kategorii Masters, Orlicy i Elita. Fot. Dawid Madziała

W TRANSie cz. 2 czyli TransAlpina

Tej nocy spaliśmy na wysokości 1700 m npm. Było wietrznie i zimno. Nic nie osłaniało nas od wiejącego z każdego kierunku wiatru. Kilka kilometrów od nas słychać było jakąś imprezę w Ranczy. Jedynej miejscowości położonej wzdłuż Transalpiny. Miejsce do obserwacji gwiazd jest idealne. Żadnych świateł i żadnego zamulonego powietrza. Niestety niebo zasnute było chmurami i nie było nic widać. Obżarta przez konie i owce trawa jakby przystrzyżona kosiarką aż prosiła się o rozstawienie namiotu. Przed jego wejściem kilka metrów płaskiego

W TRANSie cz. 1 czyli Szosa Transfogaraska

Będąc rowerem w Rumunii trudno wyobrazić sobie ominięcie dwóch najpiękniejszych dróg tego kraju. Ich najwyższe punkty wznoszą się ponad 2000 metrów npm i są jednocześnie najwyższymi asfaltowymi drogami Karpat i wschodniej Europy. Bardzo ciężko porównywać obie ze sobą. Niby to tylko dwie asfaltowe nitki trochę pod górę i trochę w dół, ale więcej je dzieli niż łączy.   Zacznijmy może od tej niższej i popularniejszej – szosy Transfogaraskiej. 

Jak to jest z tym pierwszy razem ? cz.1

Tak to jest w życiu, że przyjemności trwają zazwyczaj krótko. Wszystkiemu winna ekscytacja towarzysząca przyjemności z tego pierwszego razu. Przyspiesza ona czas do bliskiej prędkości światła. Rach-ciach, myk-myk i po sprawie. Praktycznie każdy pierwszy raz ma wspólną cechę, nie wiadomo jak i gdzie i choć bardzo tego nie chcemy… kończy się.